erotyczne spotkania

opowieść nie o sex randkach

Fantastyczny poranek! Niedziela, nareszcie wolne 🙂 Otworzyłam okno i wyszłam na balkon mojego świeżutko kupionego i umeblowanego M3. A co tam, że w w seksownym kusym szlafroczku. Niech się wstydzi ten kto widzi 😉 Z przyjemnością przejechałam dłonią po drewnianej balustradzie, a potem wygodnie rozłożyłam się na leżaku. Kawusię postawiłam na stoliku obok i co? Pełen raj 🙂 Nie było jakoś szczególnie ciepło, ale kto by się tym przejmował! Uwielbiam te wolne dni kiedy mogę nacieszyć sie wychuchanymi czterema ścianami w najlepszej i co za tym idzie  -najdroższej dzielnicy w mieście. Fakt, zadłużyłam sie po uszy żeby tu zamieszkać. Musiałam wziąść całą masę dodatkowych zleceń, by po spłaceniu rat i rachunków włożyć coś do garnka. Ale i tak się cieszyłam,w końcu takie mieszkanie to najlepsza lokata kapitału. Młodość przemija i nie zawsze będę taką sex laską i nie zawsze dam radę sobie załatwić fajną, lekką robotę.  Więc korzystam póki mogę. Przeciągnęłam się z lubością na leżaku co chwilę zmieniajac nogę na nogę. Aż miło popatrzeć na moje długie zgrabne nogi. No co??? Przecież nie moja winą jest to, że jestem zgrabna i mam długie nogi:) No dobra, jestem może trochę próżna… Ale mam powody, bo sama widzę, że nie tylko faceci na mnie lecą ale także napalone na inne kobiety dupy. Nagle poczułam nieprzyjemne strzyknięcie w plecach, gdzieś na wysokości lędźwi. Syknęłam z bólu i spróbowałam się wyprostować. Błąd. Opadłam na leżak z jeszcze większym bólem. Przeleżałam tak z pół godziny z nadzieją aż samo przejdzie. Jak to zawsze mówi moja zakręcona przyjaciółka? A! „Nadzieja matką głupich”. Nie mogłam jednak tak kwitnąć na leżaku w nieskończoność, tym bardziej że delikatny wiatr robił z moim szlafroczkiem co chciał. Klnąc na czym świat stoi,ruszyłam do mieszkania. Musiałam wyglądać żałośnie. Kuśtykałam wolniej niż moja babcia, a przecież niedawno skończyłam trzydziestkę! Wytaszczyłam apteczkę żeby łyknąć coś przeciwbólowego, ale zastałam tam tylko syrop na kaszel i prezerwatywy.Po kiego wała włożyłam tam gumki to to ja nie wiem. Westchnęłam delikatnie żeby plecy się nie skapnęły, i w myśl „Ból to ból”, łyknęłam syrop. No nie pomogło, ale zawsze warto było spróbować. Zrozumiałam że muszę iść do apteki, której na naszym osiedlu jeszcze było. Jedyne co przyszło mi do głowy, to łóżko. Poleżę w bezruchu i przejdzie. Przykryłam się atlasową kołdrą żeby mi moich zderzaków nie przewiało i czekałam na cud. No i zaczęło się!

cd.

Któregoś dnia siedział sobie na ławce w parku i robił nic – jak zawsze od kilku miesięcy, aż tu nagle zobaczył fajną babkę z klasą. Dobrze ubrana, na szpilkach, okulary przeciwsłoneczne, czerwone usta. Zapatrzył się na nią. Ale od razu wiedział, że nie ma u niej szans. Wyglądał na kilka lat więcej; nieogolony, zeszpecony bliznami i przede wszystkim brudny i śmierdzący. Aż tu nagle zobaczył pędzącego rowerzystę, który jechał wprost na nią. Kilka lat życia blisko ulicy zrobiły swoje, więc zorientował się,  że chłopak chce ją skroić. I dokładnie w chwili kiedy złapał za jej torebkę nasz bohater rzucił się na niego przewracając razem z rowerem. Oczywiście chłopak oberwał i zwiał. Torebka wróciła do właścicielki, która z wdzięczności… Nie, nie dał mu dupy w parku na ławce, bo to była elegancka kobieta, a on wyglądem i zapachem przypominał menela, ale zaprosiła go na obiad i zostawiła swoją wizytówkę. Koleś nie jest głupi, więc oczywiście nie powiedział jej prawdy o sobie tylko lekko ubarwił historie swojego życia i to jak trafił na ulicę. Wyraźnie ją zaciekawił. Na tyle, aby umówiła się z nim ponownie kiedy zadzwonił po kilku dniach. Doprowadził się przez ten czas do porządku. Nie pił, umył, ogolił… Spotkanie towarzyskie sprawiło jej przyjemność.  Poleciła go znajomemu i dostał pracę. Niby nic wielkiego – przedstawiciel handlowy. Życie z prowizji. Ale powiodło mu się. Dobrze zarabia. Wygodnie żyje. Kobieta pomogła mu  niemal bezinteresownie, a przecież mogła dać mu dychę na piwo i zapomnieć. Przez jakiś czas liczył na jakieś gorące sex randki z nią, ale okazała się wyjątkiem – uczciwą mężatką. Facet czasem do nas wpada, bo choć ma gadane, to jednak ten problem z nogą i bliznami… i woli zapłacić i mieć problem z głowy.

sex plany na przyszłość

Możecie mi nie wierzyć, ale wcale nie żałuję, że wybrałam taką drogę życia. Erotyczne spotkania z facetami za kasę to nie jest wcale taka najgorsza praca. Po co robić coś za darmo skoro można na tym zarabiać? Mamy tu u nas bardzo różne dziewczyny. Chyba żadna z nas nie marzyła o takiej pracy, ale też nie jest to wcale najgorsze zajęcie. Ostatnio dołączyła do nas dziewczyna, która ma małe dziecko i pracowała w supermarkecie na kasie. To co opowiadała nie mieści się w głowie. Długie zmiany. Odpowiedzialność finansowa. I wiele innych dziwnych wymogów. Powiedziała, że miała już dość, bo mimo, że pracowała dużo to na nic jej nie starczało i ciągle musiała brać forsę od rodziców. Aż pojawił się nasz opiekun, który wspaniałomyślnie zaproponował jej zmianę pracy i zmianę życia. Oczywiście to tylko na jakiś czas. Ona wcale nie wiąże z tym przyszłości. Zostawiła dziecko z rodzicami i na razie przez miesiąc ma z nami pomieszkać i zobaczyć czy da radę. No, nie jest to praca dla wszystkich. Nie każdy się nadaje, ale ona ma motywację i dlatego myślę, że wytrzyma i da radę. Chce zarobić na mieszkanie, ale tak szczerze mówiąc to nie wierzę, że jej się to uda, bo niby ile musiała by zrobić numerków za 200zł żeby zarobić na mieszkanie za 400000!!! Ale młoda jest, naiwna, i ma prawo sobie pomarzyć. Tak sobie myślę, że może i ja powinnam zacząć odkładać kasę, którą dostaję za sex, bo przecież do końca życia nie będę tego robić. Może jakiś mały biznesik otworzę? Jakąś kawiarenkę, albo zakład fryzjerski. A może agencję, w której zatrudnię nimfomanki, bo chyba dla nich to praca marzeń i są najbardziej wydajne… Chociaż, konkurencja jest duża i nie wiem czy sobie poradzę. Mogła bym przejąć część klientów… Ale to taki moje luźne myśli. Na razie jestem młoda i atrakcyjna, więc wykorzystam to co mam, żeby żyć sobie wygodnie i przyjemnie.